I poczułam jak jego miękkie soczyste usta schodzą do mojego brzucha.
Sory koleś ,ale nie jestem żadną dziwką więc spieprzaj-powiedziałam zła. jezu czy każdy chłopak jak mnie widzi to musi doprowadzać mnie do szału ?-.-
Heh jakbyś nie zauważyła to stoisz prze de mną goła, napalona i widzę jak patrzysz się na mój tors ;) -powiedział i chciał mnie pocałować ,ale w efekcie zderzył się lekko z szybą ponieważ odeszłam.Wyszłam i zobaczyłam jego oczy ciemne prawie ,że czarne ze złości. Schyliłam się po ręcznik. Owinełam się nim. Wychodziłam z pomieszczenia gdy usłyszałam wołanie.
-Wiki chodź tu!!- chwila przecież w ręczniku nie zejdę -pomyślałam.
Już idę !! - krzyknęłam. Z pozoru nie jestem człowiekiem złym ,ani szybo się denerwującym. Jestem spokojna osoba czasami aż za bardzo. Otworzyłam szufladę i wyjęłam swoją bieliznę. Zrzuciłam ręcznik z mojego ciała. Ubrałam czarna koronkową bieliznę z ,,Victoria Secret '' Ubrałam dresy i bluzkę z wycięciem (V) włosy związałam w koka.
Widać ,że nie dali mi łatwej laski do ćwiczeń ,a szkoda bo myślałem ,że będzie trochę gorąco może i nawet głośno.-powiedział zadowolony z siebie. Z tego co zrobił kilkanaście minut temu.
Co?-zapytałam zszokowana i znudzona tym co powiedział.
Posłuchaj nie jestem żadnym workiem do ćwiczeń i nie będę nikomu się podporządkowywać rozumiesz?
Oj chyba będziesz bo wiesz jestem twoim szefem - powiedział to i się zachichotał już miałam mu dać w zęby ,ale ktoś wszedł do środka. Obróciłam się za siebie i zobaczyłam zakrwawiona postać.
O boże Meg co ci jest?!-zapytałam w szoku i podbiegłam do niej. Upadła na ziemię i zaczęła sie smiać.
Pamiętasz co mama nam mówiła jak coś sobie zrobiłyśmy?- zapytała śmiejąc się.
No że do wesela się zagoi-powiedziałam.
No właśnie :D więc się nie martw... Justin?-zapytała w szoku .. zaraz skąd ona go zna?
To wy się znacie?-
No tak ... Juy (dżej) był moim szefem i... chłopakiem -chłopakiem powiedziała z grymasem i nie zadowoleniem.
Jedno ci powiem... że loda to ty potrafisz robić-powiedział to i mrugną do Meg.
ZARAZ KURWA CO TU SIĘ DZIEJE?! - zapytałam zdezorientowana.
Justin był kiedyś moim chłopakiem ,ale przez pewien incydent-tutaj popatrzyła na niego i gdyby wzrokiem było można zabijać to on by już nie żył!- ale przez pewien incydent już nie jesteśmy razem-ostatnie zdanie mówiła patrząc na mnie z nie wiem jak to ująć bólem, zazdrością czy radością w oczach.
*FLESH BACK*
- Wiesz Justin, masz rację co do tych ubrań. W tych, które masz teraz
na sobie, wyglądasz dużo bardziej seksownie - patrzyłam na jego twarz w
poszukiwaniu jakiś oznak irytacji, po czym skrzyżowałam nogi, ale jedyne
co widziałam, to intensywne spojrzenie.
Więc moje oczy zlustrowały jego białą koszulkę z
dekoltem w serek, która ukazywała jego obojczyki i mięśnie ramion,
zjechał w dół na jego żółto-musztardowe dżinsy. Cholera, ten kolor
wyglądał na min strasznie dobrze. Kiedy zauważył, jak go obczajam, na
jego ustach pojawił się uśmiech i zaczął się zbliżać, aż stanął
naprzeciw mnie, nos w nos.
- Po namyślę, chcę trochę Nutelli - jednak zamiast wziąć
ją palcem ze słoika, podniósł mój palec do swoich ust i całkowicie
zlizał z niego całą Nutellę. Cały czas jego oczy były utkwione w moich,
rozpalając moje wnętrze. To było niewytłumaczalne, co czułam do Justina,
to było tak silne i czułam, że to było wspólne. - Mmmm - mruknął po
spróbowaniu.
Przełknęłam cicho ślinę, ale jestem pewna, że widział,
jak moje gardło się porusza, bo jego palce dotknęły mojej szyi. Nie
mogłam tego dłużej znieść i musiałam złączyć nasze usta. Jedną z moich
dłoni dotknęłam jego policzka, a drugą położyłam na jego karku, aby
nasze usta były bliżej. Objął mnie w talii, przyciągając mnie bliżej.
Wkrótce jego język przejechał po mojej dolnej wardze, prosząc o dostęp,
którego chętnie udzieliłam, owijając nogi wokół jego pasa, a nasz
pocałunek się pogłębił. Słyszałam bicie naszych serce w raczej cichym
pomieszczeniu. Musieliśmy oderwać się od siebie, by zaczerpnąć
powietrza, ale to nie trwało długo. Justin delikatnie ściągnął mnie z
blatu, trzymając ręce na moim plecach, nawet po tym, jak moje stopy
normalnie dotknęły podłogi. Zaczęliśmy na ślepo kierować się do mojego
pokoju, od czasu łapiąc się ściany na korytarzu. Co kilka kroków Justin
przygważdżał mnie do ściany składał kilka szybkich pocałunków na mojej
szyi. W zaledwie kilka sekund sprawił, ze jęknęłam pod wpływem jego
dotyku. Nigdy wcześniej nie czułam tyle pożądania, a po wypukłości w
jego spodniach mogłam stwierdzić, że też był podniecony.
Kiedy w końcu dotarliśmy do mojego pokoju, byłam prawie
bez tchu - wyraźnie nieprzyzwyczajona, do robienia tego zbyt często, ale
Justin wyglądał, jakby był gotowy przebiec maraton. Skorzystałam z
jednej z rzadkich chwil, kiedy nasze usta nie były złączone, by zdjąć mu
koszulkę przez głowę, czemu się nie sprzeciwiał. Jego ręce natychmiast
wróciły na moje plecy, pieszcząc skórę poprzez materiał sukienki. Moje
dłonie zaplątane były w jego totalnie rozczochrane włosy, a moje usta
zachłannie próbowały każdy centymetr jego ust. Nie potrzeba było żadnych
słów, po prostu wiedziałam, że to się stanie i już się nie bałam. Nie
mogłam się doczekać, aż poczuję, jak Justin pokazuje mi swoją miłość, bo
nie był jedynym, który potrzebuje zapewnienia. Nie zdawałam sobie
sprawy, jak szybko to wszystko się działo, dopóki nie oderwaliśmy się od
siebie z braku powietrza. Nasze klatki piersiowe wznosiły się i
opadały, oddychaliśmy ciężko, a nasze czoła były zetknięte, przez co
nasze spierzchnięte wargi dzieliły milimetry. Byłam nieco oszołomiona i
oparłam dłonie o brzuch Justina, kiedy on mnie obejmował, a jego dłonie
powoli przesuwały się tam, gdzie zaczynał się zamek mojej sukienki.
- Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? - Szepnął cicho,
delikatnie głaszcząc moje lewe ramię i poszukując prawdy w moich oczach.
- Tak - odszepnęłam, dając mu zielone światło.
Po tym, cała atmosfera się zmieniła, wszystko działo się
wolniej i Justin był bardziej ostrożny ze swoimi rękami i ustami.
Pochylił się, by złączyć nasze usta, a ja czułam, jak dreszcz emocji
przebiegł mi po plecach. Jego palce zaczęły bardzo powoli rozsuwać zamek
błyskawiczny z tyłu mojej sukienki, rysując uspokajająco wzory na
każdym nowo odkrytym, skrawku mojej skóry. Masowałam paznokciami jego
głowę, rozkoszując się wszystkimi odczuciami, jakich doznawałam. Nagle
moja sukienka opadła na podłogę, palce Justina pozostały na dole moich
pleców, pieszcząc skórę, przez co dostawałam gęsiej skórki. Czułam się
trochę niepewnie w mojej jasnobrązowej koronkowej bieliźnie, ponieważ
byłam bardziej rozebrana przed Justinem, niż kiedykolwiek, ale on nawet
nie patrzył na moje ciało, zamiast tego, jego oczy skupiły się na moich,
jakby starając się zsynchronizować swoje ruchy z moimi myślami.
- Kocham cię - wyszeptał, przesuwając ręce delikatnie w górę i w dół na moich bokach.
To, co czułam w tym momencie było nie do opisania, tak
wiele emocji gromadziło się w moich mózgu, ciągnęło się po każdym
włóknie mojego serca i roiło się w brzuchu.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam szczerze, łącząc nasze
usta, przelewając przez pocałunek całą swoją miłość i namiętność, Justin
odpowiedział tym samym, przez co czułam w brzuchu fajerwerki.
Szliśmy do tyłu, aż tył moich kolan dotknął łóżka i
Justin delikatnie pchnął mnie w dół, aż położyłam się na materacu.
Sięgnął w dół, by rozpiąć swój pasek i zdjąć spodnie. Przygryzłam wargę,
jednocześnie przez jego seksapil - miałam przed sobą jego ośmiopak i
podbrzusze w kształcie idealnego "V" nad gumką jego bokserek - w
oczekiwaniu na to, co miało się wydarzyć. Jego wzwód widać było przez
bokserki i zaczęłam się zastanawiać, jak coś tak wielkiego może się we
mnie zmieścić. Weszłam pod kołdrę i czekałam, aż Justin do mnie dołączy,
kiedy pozbędzie się już wszystkich zbędnych ubrań. Uśmiechał się do
mnie w sposób oczywisty, oczywiście nie widząc momentu, by skończyć grę
wstępną i przejść do działania. Górował nade mną, wspierając swój ciężar
na przedramionach i patrzył na mnie z miłością. Podniosłam się na ręce,
by dać mu buziaka i tracić jego nos swoim. Zaśmiał się z mojego
infantylizmu, zakrywając nasze ciała kołdrą. Wybrałam ten moment
nieuwagi, aby odwrócić nas, przez co teraz ja byłam na górze.
Wiedziałam, ze to nie potrwa długo, przez to, jak łobuzersko się do mnie
uśmiechał, ale chciałam się tym cieszyć. Biorąc wszystkie swoje włosy
na bok tak, by nie opadały na jego twarz pochyliłam się i pocałowałam go
namiętnie. Odwzajemnił gest, ciągnąc mnie w dół, więc leżałam na nim
całkowicie, czując jego wzwód na swoim udzie i jego mięśnie ramion wokół
siebie. Ścisnął dłońmi mój tyłek, na co jęknęłam, a on skorzystał z
okazji, by wepchnąć język w moje usta. Kiedy odsunęłam się, by
zaczerpnąć powietrza (coraz trudniej było normalnie oddychać), zaczęłam
składać mokre pocałunki wzdłuż jego szczęki, na obojczykach i na
tatuażach, które miał po obu stronach klatki piersiowej. Kiedy
przesunęłam językiem po koronie, Justin jęknął, natychmiast podnosząc
mnie w górę, by znów złączyć nasze usta.
Jak przewidywałam, moja dominująca pozycja nie trwała
długo i Justin przewrócił nas raz jeszcze. Jego usta pieściły płatek
mojego ucha, następnie moją szyję, liżąc i ssąc w odpowiednich
miejscach, gdzie wiedział, że doprowadzi mnie do szału. Jedna z jego rąk
była na materacu, a druga znajdowała się w okolicy gumki moich
koronkowych majtek. Czułam, jak robiłam się coraz bardziej mokra pod
wpływem jego dotyku i naprawdę doceniałam to, że robił to wszystko tak
powoli. Przez to chciałam jeszcze więcej, uświadamiając sobie, jak
bardzo go pragnęłam.
- Justin - szepnęłam, co wyszło bardziej jak jęk, kiedy położył palec na tkaninie moich majtek.
Jakby czytając w moich myślach, zdjął rękę stamtąd i
sięgnął za moje plecy. Oparłam się na łokciach, by pomóc mu odpiąć mój
biustonosz bez szelek, mimo, że czułam się trochę podenerwowana tym.
- Jesteś taka piękna, kochanie - w sekundzie, mój stanik
był na podłodze, a Justin całował całą nowo odsłoniętą skórę, schodząc w
dół na mój brzuch, aż jego zęby zahaczyły o gumkę moich majtek. Jestem
prawie pewna, że byłam teraz cała mokra. - Hmm, jesteś mokra -
wiedziałem, że uśmiecha się z satysfakcją, chociaż nie widziałam jego
twarzy.
- Justin - jęknęłam.
Z lekkim śmiechem, który łaskotał moja skórę, Justin
ściągnął moje majtki i rzucił je na podłogę, wraz ze swoimi bokserkami.
Przygryzłam wnętrze policzka, nie chcąc nawet spojrzeć tam, gdzie jego
przyjaciel stał w pełnej chwale.
- Hej, spójrz na mnie - przechylił moją brodę w sposób,
który zmusił mnie do spojrzenia na niego. - To tylko trochę boli na
początku, ale obiecuję, że ci się spodoba, dobrze? - Odsunął włosy z
mojej twarzy, zanim sięgnął ręką na moją szafkę nocną, gdzie wcześniej
zostawił prezerwatywę.
Zamknęłam oczy na krótką sekundę, oddychając
głęboko.Poczułam, jak składa staranny pocałunek na moich ustach, jakby
były ze szkła. Nagle poczułam, jak ustawia się przed moją kobiecością.
Wiedziałam, że powstrzymuje się od szybkiego wejścia we mnie, kiedy
patrzył w moje oczy, prosząc o pozwolenie. Skinęłam głową, splatając
nasze palce, kiedy moja druga dłoń ściskała prześcieradło, aby
przygotować się na ból, który mnie czekał. Jednak przez to, że Justin
tak strasznie powoli i ostrożnie we mnie wchodził, nie było to takie
bolesne. To było coś jak obce uczucie i było trochę niewygodne. Tak,
jakby mój organizm chciał wypchnąć to z dala ode mnie, ale mój umysł
nie.
- Tak bardzo cię kocham, Brooklyn - słowa Justina
przeniknęły przez moje bębenki w tym samym momencie, gdy całkowicie we
mnie wszedł.
Wtedy poczułam ból. To nie było tak bolesne, jak ludzie
opisywali, ale nie było też łatwe do zniesienia. Niemniej jednak słowa
Justina mnie uspokoiły, jak również delikatne pocałunki, które składał
na mojej twarzy i szyi. jak dotąd, nie poruszył się, walcząc, aby się
powstrzymać, a na jego czole formowały się kropelki potu. Czekał, aż
moje ścianki dostosują się do jego wielkości. Nie mam żadnego
doświadczenia, ale jeśli są penisy większe od jego, to modliłam się za
kobiety, które muszą mieć je w sobie. Po kilku sekundach, ból ustąpił, a
ja mimowolnie uniosłam biodra w górę.
- Możesz się teraz ruszyć - syknęłam czując, że zaczyna ogarniać mnie przyjemność.
Wziął to za znak, by mógł w końcu dostać to, czego
chciał, kiedy zaczął poruszać się stanowczo, ale ostrożnie, upewniając
się, że oboje czuliśmy, jak niesamowite to było. Cały czas całował mnie i
pieścił moje krągłości, a ja chwyciłam jego plecy i szyję, starając się
nadążyć za jego tempem. Oczywiście miał więcej doświadczenia, a jego
ruchy były precyzyjne. Wiedział dokładnie, co ma robić i jakie punkty ma
trafić, by sprawić, że będę jęczeć i krzyczeć jak nigdy przedtem.
- Kurwa, jesteś taka ciasna, kochanie - mruknął,
przyspieszając swoje tempo, gdy zdał sobie sprawę, że oboje pragniemy
więcej.
- Justin... - Urwałam, mój głos brzmiał dziwnie, jakby nie należał do mnie.
Wszystkie przyjemne uczucia ogarnęły mnie w tym samym czasie.
To nie tylko fizyczna przyjemność, ale także poczucie
bycia jednością, bycia tak blisko, jak tylko możliwe, pokazanie, że
oboje się kochamy i dbamy o siebie. To była najlepsza rzecz, jaką
kiedykolwiek przeżyłam.
Kiedy było już po wszystkim, oboje doszliśmy w tym samym
czasie, Justin opadł na mnie. Dyszeliśmy, słyszałam jego ciężki oddech
przy swoim uchu, nasze skóry kleiły się do siebie od potu. Trzymał mnie w
ramionach, dopóki mój orgazm nie opadł całkowicie. Chciałam powiedzieć
tak wiele rzeczy, ale jednocześnie nie chciałam niszczyć tej cudownej
chwili, którą dzieliliśmy, więc po prostu przytuliłam go mocno. Po
chwili Justin wyszedł ze mnie, pewnie dlatego, że nie byłam gotowa na
rundę drugą. Odgarniając mi włosy z twarzy, ujął mój policzek, głaszcząc
go kciukiem.
- Wszystko w porządku?
- Tak - na mojej twarzy zagościł wielki uśmiech, który
Justin szybko odwzajemnił. - Pójdę umyć twarz i zaraz będę z powrotem.
Justin opadł na łóżko, kiedy ja założyłam jego koszulkę i
udałam się do łazienki. Słyszałam, że się porusza - prawdopodobnie
zdejmował prezerwatywę - kiedy nakładałam płyn do demakijażu na wacik.
Pot rozmazał wszystko na mojej twarzy. Umyłam również zęby i przejrzałam
się w lustrze.
OKEY KOMENTUJCIE CO BYŚCIE TUTAJ POPRAWILI :p WIEM BLOG JEST MEGAAA DP DUPY ;C ALE PRZYNAJMNIEJ SIĘ STARAM ;*
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
niedziela, 13 kwietnia 2014
Stanął mu!!
I znów ten sam dzień. Uwolniłam się z uścisku jakiegoś chłopaka ,nawet nie wiem kto to. Wstałam dopiero teraz się zorientowałam, że byłam w samych stringach i szerokiej bluzce na ramiączka niestety mam dość duży tyłek i nie najlepiej wygląda to z mojego punku widzenia. Wstałam i podeszłam do lusterka z włosów zrobiłam koka po chwili usłyszałam ciche jęki. To ten ,,facet'' nie znam go ,ale muszę przyznać ,że jest gorący.
Gdzie ja jestem?-usłyszałam. wow gościu upił się w cztery dupy no nie źle ,a ciekawe czy spałam z nim.
Hmm takie widoki na dzień dobry? Jak najbardziej- znów usłyszałam i teraz się ocknęłam ,że on tam jest.
Nie łudź się takie widoki to tylko dzisiaj wyjątkowo-wymamrotałam znudzona.
Takie widoki to ja mam codziennie-uśmiechnął nonszalancko dupek. Zaraz zaraz to nie jest Drew czy jak mu tam ?
A tak w ogóle to kim kurwa jesteś?!-zapytałam trochę zdenerwowana? tak chyba tak.
Kotuś spokojnie nie mów ,że mnie nie znasz.... Justin... hmmm... nic ci to nie mówi?-Kurwa coś mi to mówi tylko co?!
A tak jaśniej?-zapytałam znudzona jego odpowiedzią.
Bieber kotuś-wstał był w samych bokserkach mmmm zaraz czekaj co? jprdl ogarnij się Wiki.
Heh co tak mnie obczajasz mała?-powiedział i podszedł do mnie i przycisnął do ściany.
Nie mów do mnie mała, kotuś bo zostaniesz bez jaj których pewnie nie masz-powiedziałam uśmiechnęłam się i kopmnełam go w kroczę za czą zwijać się z bólu piękny widok lepszy ten niż męszczyzna bijący kobietę.
O ty mała suko-powiedział i już miał mnie uderzyć ,ale byłam szybsza i oberwał w twarz.
Dobra gościu ogarnij się ok? Bo to zaczyna się robić nudne-powiedziała i zeszłam na dół. Tam czekali moi przyjaciele, małe grono ale jakie wierne i kochane oddała bym za nich swoje gówniane życie!
Siema Wiki-powiedzieli chórem i wszyscy się zaśmialiśmy.
Ej, słuchaj wczoraj przyjechał syn szefa nie pamiętam jak ma na imię ,ale daliśmy go do twojego pokoju i spał z tobą mamy nadzieję ,że nie spieprzyłaś sprawę!!-powiedział Josh. Kurwa co?! O ja pierdole to chyba właśnie dostał w jaja na dzień dobry ;_; . Usłyszałam kroki i zobaczyłam ,,GO'' . Teraz był w alladynkach męskich i i było mu widać sporo tego miejsca.
No siema Bieber jak tam podróż? Kupe lat się nie widzieliśmy -powiedział Derek z uśmiechem i przytulili się bratersko. O kurwa już nie żyje ,ale chuj jak wylecę to trudno ... a nie ja nie wylecę bo jestem zbyt dobra.
No ta szmata nie zbyt dobrze mnie przywitała liczyłem na ostry seks a nie obolałe jaja kurwa!-powiedziałi i popatrzył się na mnie.
Cos ty kurwa powiedział?! Szmata?! Ostry seks!? kurwa lepiej się nie odzywaj bo jeszcze w morde oberwiesz ,,szmato''. Wybiegłam na górę i poszłam do łazienki wziąć prysznic stałam w kabinie cała mokra oparłam sie o szybe i moge powiedziec smiało ,że tyłek miałam odciśnięty. Poczułam na swoich biodrach czyjeś zimne i zgrabne ,ale szorstkie od zbytnie strzelania z broni ręce.
Skarbie masz zgrabny tyłeczek i jędrny-poczułam ,że ta osoba była tylko w dolnej części garderoby poczułam wybrzuszenie w jego bokserkach. Obróciłam sie i stykałam się z nim nosem czułam jego oddech na moim karku i szyi. Zaczęłam dyszeć jezu ten debil działa mi na nerwach. Byliśmy bardzo napaleni. Zaczął mnie całować po szyi dyszałam jeszcze bardziej.
-Mmmmm-jęknęłam z roskoszy. Zaczął ściskać moje piersi. Zszedł na dół do moich piersi zaczął oblizywać i ssac moje sutki.
-O boże!!! - Popatrzyłam się w dół i .........
------------------------------------------------------------------------------------------------------
JAK MYSLICIE CO BYŁO DALEJ? KOCHACIE TAKIE WATKI? KOMENTUJCIE ;)
MÓJ ASK
Gdzie ja jestem?-usłyszałam. wow gościu upił się w cztery dupy no nie źle ,a ciekawe czy spałam z nim.
Hmm takie widoki na dzień dobry? Jak najbardziej- znów usłyszałam i teraz się ocknęłam ,że on tam jest.
Nie łudź się takie widoki to tylko dzisiaj wyjątkowo-wymamrotałam znudzona.
Takie widoki to ja mam codziennie-uśmiechnął nonszalancko dupek. Zaraz zaraz to nie jest Drew czy jak mu tam ?
A tak w ogóle to kim kurwa jesteś?!-zapytałam trochę zdenerwowana? tak chyba tak.
Kotuś spokojnie nie mów ,że mnie nie znasz.... Justin... hmmm... nic ci to nie mówi?-Kurwa coś mi to mówi tylko co?!
A tak jaśniej?-zapytałam znudzona jego odpowiedzią.
Bieber kotuś-wstał był w samych bokserkach mmmm zaraz czekaj co? jprdl ogarnij się Wiki.
Heh co tak mnie obczajasz mała?-powiedział i podszedł do mnie i przycisnął do ściany.
Nie mów do mnie mała, kotuś bo zostaniesz bez jaj których pewnie nie masz-powiedziałam uśmiechnęłam się i kopmnełam go w kroczę za czą zwijać się z bólu piękny widok lepszy ten niż męszczyzna bijący kobietę.
O ty mała suko-powiedział i już miał mnie uderzyć ,ale byłam szybsza i oberwał w twarz.
Dobra gościu ogarnij się ok? Bo to zaczyna się robić nudne-powiedziała i zeszłam na dół. Tam czekali moi przyjaciele, małe grono ale jakie wierne i kochane oddała bym za nich swoje gówniane życie!
Siema Wiki-powiedzieli chórem i wszyscy się zaśmialiśmy.
Ej, słuchaj wczoraj przyjechał syn szefa nie pamiętam jak ma na imię ,ale daliśmy go do twojego pokoju i spał z tobą mamy nadzieję ,że nie spieprzyłaś sprawę!!-powiedział Josh. Kurwa co?! O ja pierdole to chyba właśnie dostał w jaja na dzień dobry ;_; . Usłyszałam kroki i zobaczyłam ,,GO'' . Teraz był w alladynkach męskich i i było mu widać sporo tego miejsca.
No siema Bieber jak tam podróż? Kupe lat się nie widzieliśmy -powiedział Derek z uśmiechem i przytulili się bratersko. O kurwa już nie żyje ,ale chuj jak wylecę to trudno ... a nie ja nie wylecę bo jestem zbyt dobra.
No ta szmata nie zbyt dobrze mnie przywitała liczyłem na ostry seks a nie obolałe jaja kurwa!-powiedziałi i popatrzył się na mnie.
Cos ty kurwa powiedział?! Szmata?! Ostry seks!? kurwa lepiej się nie odzywaj bo jeszcze w morde oberwiesz ,,szmato''. Wybiegłam na górę i poszłam do łazienki wziąć prysznic stałam w kabinie cała mokra oparłam sie o szybe i moge powiedziec smiało ,że tyłek miałam odciśnięty. Poczułam na swoich biodrach czyjeś zimne i zgrabne ,ale szorstkie od zbytnie strzelania z broni ręce.
Skarbie masz zgrabny tyłeczek i jędrny-poczułam ,że ta osoba była tylko w dolnej części garderoby poczułam wybrzuszenie w jego bokserkach. Obróciłam sie i stykałam się z nim nosem czułam jego oddech na moim karku i szyi. Zaczęłam dyszeć jezu ten debil działa mi na nerwach. Byliśmy bardzo napaleni. Zaczął mnie całować po szyi dyszałam jeszcze bardziej.
-Mmmmm-jęknęłam z roskoszy. Zaczął ściskać moje piersi. Zszedł na dół do moich piersi zaczął oblizywać i ssac moje sutki.
-O boże!!! - Popatrzyłam się w dół i .........
------------------------------------------------------------------------------------------------------
JAK MYSLICIE CO BYŁO DALEJ? KOCHACIE TAKIE WATKI? KOMENTUJCIE ;)
MÓJ ASK
środa, 22 stycznia 2014
Prologe
Siemka, jestem Vick. Nie jestem zwykłą dziewczyną. Kocham adrenalinę, kasę i muzykę.
Każdy dzień zaczyna się tak samo. Chujowo! Dźwięk Muzyki i zapach kokainy. Kiedyś zostałam bardzo skrzywdzona i do dziś próbuję się odwdzięczyć mu za to jaki był w stosunku do mnie. Chciałabym mu podziękować za to, że mnie krzywdził i wychował mnie na taką suką jaką jestem.
Jestem wysoką brunetką. Nie mam nikogo prócz przyjaciół. Liczę tylko na siebie. Nie potrafię, nie mogę żyć bez kłopotów. Kłopot to moje drugie imię. Kiedyś próbowałam sił w branży muzycznej, ale to było kilka lat temu zanim nie poznałam tych wspaniałych kilku dziewczyn za, które oddałabym życie, a one za mnie. Nikt o mnie nie pamięta, a mówili ,,zawsze z tobą'' tak na pewno. Brakuje mi tego pisku ludzi i słów, które mnie dopingowały. Dziś mnie dopingują tylko alkohol i narkotyki, a kiedyś jeszcze moja siostra, ale postanowiła wyjechać i mnie w tym gównie zostawić. Wtedy już postanowiłam zostać zwykłym człowiekiem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej tu twórczyni tego bloga. Mam nadzieję, że wam się spodoba :) . Ta opowieść ma swój happy i bad and.
Każdy dzień zaczyna się tak samo. Chujowo! Dźwięk Muzyki i zapach kokainy. Kiedyś zostałam bardzo skrzywdzona i do dziś próbuję się odwdzięczyć mu za to jaki był w stosunku do mnie. Chciałabym mu podziękować za to, że mnie krzywdził i wychował mnie na taką suką jaką jestem.
Jestem wysoką brunetką. Nie mam nikogo prócz przyjaciół. Liczę tylko na siebie. Nie potrafię, nie mogę żyć bez kłopotów. Kłopot to moje drugie imię. Kiedyś próbowałam sił w branży muzycznej, ale to było kilka lat temu zanim nie poznałam tych wspaniałych kilku dziewczyn za, które oddałabym życie, a one za mnie. Nikt o mnie nie pamięta, a mówili ,,zawsze z tobą'' tak na pewno. Brakuje mi tego pisku ludzi i słów, które mnie dopingowały. Dziś mnie dopingują tylko alkohol i narkotyki, a kiedyś jeszcze moja siostra, ale postanowiła wyjechać i mnie w tym gównie zostawić. Wtedy już postanowiłam zostać zwykłym człowiekiem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej tu twórczyni tego bloga. Mam nadzieję, że wam się spodoba :) . Ta opowieść ma swój happy i bad and.
Subskrybuj:
Posty (Atom)